Hmm... zanim przejdziemy do tematu, chciałabym przeprosić was za ostatni post... Na pewno nie był on zbyt miły... i... no... y... ten... troszeczkę mi się zapomniało słownictwa i wulgaryzmów nieco jest, chociaż w ostatnim czasie staram się ograniczać je do minimum ... :c Naprawdę nie byłam już w stanie wytrzymać... Nie potrafiłam dłużej dusić w sobie tego krzyku, który z każdym dniem usiłował wydostać się z mojej duszy... No ale cóż, już przeprosiłam, nie wiem, czy przeprosiny przyjmiecie, czy nie, ale to już wasza sprawa..
Nawiązując do tematu...
Ostatnio udało mi się wytrzymać dość długo bez robienia sobie czegoś... Dziś już nie mogłam :'c
To życie po prostu mnie przytłacza, a gdy w jakikolwiek sposób się okaleczam czuję wolność... Ponieważ obiecałam sobie, że nie będę się ciąć, to tylko lekko się zadrapałam... Tak, abym mogła zobaczyć tylko troszkę krwi... Bo krew mnie uspokaja...
Może było to też po części dlatego, że nie miałam pod ręką nic ostrego... Wzięłam co popadnie, a wypadło na pęsetkę, której końce - co jak co, ale trochę zaostrzone są... przejechałam nią po lewym biodrze może ze 5 razy, a po prawym z 15 i mi odrobinkę przeszło, gdy zobaczyłam krew...
Na dzisiaj to by było na tyle...
Na razie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz