środa, 21 maja 2014

Wiara

Elo wszystkim. Dziś jest trochę lepiej niż wczoraj. Nie wiem dlaczego... W nocy prawie nie spałam. Myślałam o życiu... Próbowałam znaleźć jakąkolwiek dziedzinę, w której należałabym do tych lepszych, ale jak wszystko inne - nie udało się :c. 
A tak odnosząc się do tematu - jestem katoliczką, chodzę w każdą niedzielę do kościoła, wierzę w Boga... Ale zawsze myślałam, że On żyje sobie w Niebie i co jakiś czas sprawi, że będzie świecić słońce, lub padać deszcz. Do 3 klasy podstawówki modliłam się codziennie wieczorem, bo rodzice mi o tym przypominali i kazali mi się modlić. Było to jednak na zasadzie "no dobra, wyrecytuję już to "Ojcze Nasz"..." po czym rzeczywiście mówiłam pacierz, lecz zawsze takie "hmm... co by tu zmówić, żeby było najszybciej". Sami pewnie wiecie jak to jest (oczywiście jeżeli jesteście katolikami). W ostatnim czasie (no tak w sumie to by było już jakieś 5 lat) modlę się bardzo rzadko. Dziś w nocy, nie mogłam zasnąć, stwierdziłam, że się pomodlę. Nie zaczęłam jednak jak zawsze recytować, lecz opowiadać Bogu o tym co się ostatnio działo, co mnie boli i kto mi sprawia przykrości. Uwierzcie, pomogło mi to... Czuję się lepiej niż wczoraj, może dlatego, że po prostu się komuś zwierzyłam, lub dlatego, że wiem iż Bóg mnie akceptuje taką jaką jestem (tego, że mnie akceptuje dowiedziałam się dziś na religii, gdy student przyszedł na naszą lekcję i opowiedział nam swoją historię, ale to innym razem). 
Wczoraj nie mogłam już wytrzymać... Byłam zagubiona... Nie mogłam się odnaleźć... I choć obiecałam sobie, że już nigdy się nie poddam, zrobiłam te kolejne dwie kreski na kostce... Nie są głębokie, ale pozwalają mi zapomnieć o bólu, choć na tą krótką chwilkę. Teraz żałuję, bardzo... Nie powinnam była tego robić. Zrozumiałam, dopiero kiedy opowiadałam wszystko Bogu... Cięcie się nic nie daje, tylko pogłębia nasze rany.
"Tniemy się, by rany w sercu na chwilę przestały krwawić, a potem mogły stać się jeszcze głębsze..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz