Kontynuacja:
No, więc wracam... Tak, jak napisałam w poprzednim poście chciałabym wam jeszcze dużo opowiedzieć, ale nie mam na to też wieczności...
Zacznijmy od tego, że... zaraz po skończeniu poprzedniej notki zjadłam jabłko. Wiem, to trochę dziwne tak pisać, ale ja przecież też jestem dziwna,ale ważne jest to co stało się potem... Zorientowałam się, że jabłka, których do tej pory nie lubiłam i jadłam je bardzo rzadko poprawiają mi w nieznacznym stopniu humor albo mi się tylko tak zdaje. To odkrycie nr 1. Ten dzień ogólnie rzecz biorąc był dość dziwny... Odkryłam w nim aż 3 rzeczy, które nie są złe, ani mnie nie ranią. Pierwszą z nich jest właśnie to jabłko. Drugą jest to, że... Uwaga tu się nie zdziwcie ani nie pęknijcie ze śmiechu, bo chociaż może się to wydawać nie realne i hmm... jakby to powiedzieć zbyt pozytywne dla takiej osoby jak ja... dowiedziałam się, że umiem dość dobrze biegać... Trzecią i ostatnią rzeczą jest moje wyróżnienie w konqu z majcy "Kangur"... Wzięłam w nim udział, bo od 2 klasy podstawówki w tym startuję no i jak widzicie, okazało się, że nie jestem najgorsza we wszystkim...
Te trzy odkrycia podniosły mnie trochę na duchu i pomogły odnaleźć małą cząstkę siebie w mojej poranionej duszy... Lecz no cóż, nic to nie zmieniło :( Wiem, że ani w sporcie, ani w majcy nic nie osiągnę, bo po prostu jestem beznadziejna i jakieś głupie odkrycia tego nie naprawią...
Około 19 zaczęłam zajęcia na balecie. Jak zwykle byłam najgorsza, ale taniec pozwala mi się choć trochę uwolnić od rzeczywistości, pomimo tego, że tam gdzie się uczę mają podejście: "boli, to dobrze", "nakrzyczę na ucznia, to zrobi lepiej nieważne czy będzie miał później kontuzję, czy nie","musisz przychodzić na zajęcia bez względu na to czy jesteś chory, masz wybitego palca, okres, wycieczkę szkolną"... Sami widzicie, jak to jest. Tam normalne jest posiadanie tk.zw. "pupilka", oraz dołowanie tych słabszych (do których ja się zaliczam)... Nic już na to nie poradzę, to nie zależy ode mnie...
Troszkę się rozpisałam, pewnie i tak nie będzie wam się chciało tego czytać, więc DO ZOBACZENIA.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz