W końcu mój stan się nieco poprawił...
Przepraszam Was, że wczoraj nie pisałam, ale naprawdę, byłam tak wykończona, że nawet telefonu nie miałam siły wziąć... Dziś jest lepiej, ale wczoraj wieczorem to hakaś masakra była... Awantura na cały dom w sumie o nic... Ale ponoć to "jak zawsze" moja wina... Ta wredna suka Kachana siostrzyczka zwaliła wszystko na mnie, chociaż ona zaczęła się na mnie bez najmniejszego powodu wydzierać, a mnie tak okropnie bolała głowa... Więc... Ja się wydarłam na nią, rzeby przestała no i rodzice oczywoście usłyszeli "tylko" mnie no i zaczęły się krzyki i wgl, ja myślałam, że mi głowa naprawdę wysiądzie... Zaczęły się jeszcze jakieś "jak dalej się będziesz tak zachowywać, to cię damy do psychiatryka!!!", "To dziecko jakieś nie normalne jest!!!", "Ty psujesz naszą rodzinę!!!"... itp. itd.
No, ale to wczoraj, dziś trochę lepiej, bo w sql dostałam 3 zaległe 6 z religii (uff... Na szczęście bo mi średnią podciągnęły) do tego 6 ze sprawdzianu z religii i z biologii <3 jak dostałam te sprawdziany to nie wierzyłam własnym oczom, co jest na nich napisane... To 2 razy "cel" poprawiło mój humor do teraz...
No, postanowiłam też, że będę popierać ruch pro-ana i utożsamiam się z Aną, powoli staję się jednym z motylków <3
Zauważyłam, że gdy zaglądam smutki jest mi o wiele lepiej, niż gdy się obżeram. Trzymajcie kciuki :* do końca tygodnia (no w sumie do soboty, więc zostało mi dość mało czasu) zamierzam schudnąć do 46.5 conajmniej, ale lepiej by było do 46.
Buziaczki :***
Kocham Was <3
Papatki :*** do następnego pościka :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz