To nie wszystko...
Do tego znów się mega pokłuciłam z rodzicami i z sis... Jak ja jej szczerze nienawidzę... Spędzam z nią praktycznie 24h na dobę, a
ona jest jedną z osób, które nie rozumieją mnie zupełnie... Ani
troszczeczkę... Ona nawet się nie domyśla niczego... Tak jak rodzice...
Nie wie że się tnę, że mam bulimię.. . Nie wie o mnie nic a i tak śmie
mówić, że ma gorzej... Opowiada mi jak to koleżanka jej powiedziała, że
bluzka jej nie pasuje do butów -.- i uważa to za wielką tragedię... Tak
naprawdę to chciałabym się przed nią otworzyć, ale boję się tego jak
zareaguje... Nie zdziwiłabym się, gdyby poleciała do rodziców i jeszcze
rozglądała całej naszej klasie... Nie chcę przedewszystkim, by rodzice
wiedzieli - szczególnie mama... Bo ona też ma depresję... Przezemnie i
przez siostrę... Ja zawsze muszę wszystkim życie rozpierdolić... Lepiej
by było, gdybym w końcu umarła.. Albo inaczej - gdybym w ogóle się nie
urodziła... Czasem tak sobie myślę, że wszystkim byłoby lepiej bezemnie
- jakby urodziła się tylko moja siostra...
No
cóż to tylko 2 rzeczy, jest jeszcze wiele więcej tych, które dzisiaj
wyprowadziły mnie zupełnie z równowagi... Powiem jeszcze tylko o jednej z
nich:
Ostatnio
wszystko olewam - dosłownie... m. in. szkołę... Na koniec roku muszę
mieć pasek, bo wtedy rodzice zgodzą się na drugiego kolczyka w lewym
uchu... Jak ja o tym marzę... Tylko podstawowy problem - jutro mam
sprawdzian z religii i musze mieć z niego 6, a nawet nie przeczytałam
materiału... :c Będę pewnie uczyć się przez całą noc :(
Kończę na dzisiaj... Papap
Trzymajcie kciuki...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz