sobota, 28 czerwca 2014

stres - nie mogę zasnąć

Witam was :(
Nie jest najlepiej ; c Mega się stresuję... dziś doszło nawet do tego ze byłam aż tak zestresowana że usiłowałam pociąć się kamieniem bo żyletki na szczescie nie było pod ręką.  
Powodem jest... balet. dwie dziewczyny ze starszej klasy zrezygnowaly i nie bedzie ivh na wystepie za tydzien a tanczyly ze mna i moją klasa kilka ukladow i trzeba pozmieniac n ostatnia chwile -.- do tego jutro (tak w tą niedziele mamy zajecia) przyjezdzaja do nas zagraniczne grupy... wszystkie dxiewczyny pewnie beda chudziutkie -,- i lepsze ode mnie...
Będą pewnie kolejnymi osobami ktore mnie nie zaakceptują :c
papap

środa, 25 czerwca 2014

Jestem wielkim gównem :)

Cześć :) heheh takie gówno ze mnie :) dla nikogo sie nie liczę c: nikt nawet nie stara sie mnie zrozumieć... Cudownie po prostu :)
Achhh... Ten sarkazm... Taki kłamliwy a za razem prawdziwy...
Czuję się jak jakieś gówno... Wielka kupa... Nic z nią nie mozna zrobić... Nawet zdeptać, bo będzie jeszcze gorsza... To jest ta różnica... Mnie da się zdeptać i to bardzo łatwo... Można pogrzebać w ziemi moją duszę...

PS miałam dodawać zdjęcia, ale zapomniałam, więc dziś dodam kilka:
O

wtorek, 24 czerwca 2014

Życie tak bardzo boli...

Życie boli... Bardzo... Wszystkich na około ranię... Im bardziej chcę dobrze, tym gorzej wychodzi... Jest tak strasznie beznadziejnie... Nie dziwię się ludziom że ze mną nie wytrzymują... To tylko moja wina.
Obiecałam sobie że będę silna, że nie będę płakać, ale już nie mogłam... Nie mogłam wytrzymać dłużej... Ja nie chcę płakać, lecz łzy i tak spływają po moich policzkach...

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Źle mi trochę...

Jest beznadziejnie, kurwa beznadziejnie!!! Nie umiem już nawet sobie wmawiać...
Nie radzę sobie z życiem... To mnie przerasta!!!  Nie wiem jak długo uda mi się ukrywać kim naprawdę jestem... Narazie wciąż nikt nie wie...
Myślałam że jest już dobrze, że się pozbierałam... Okazało się, że byłam na tyle głupia że kuźwa przez Mię (bulimię) próbowałam uciec od tego świata, zająć się czymś innym... Ale... Nie...Nie! Nie oszukał się już więcej... Nie będzie lepiej... Nigdy... Może być inaczej ale wtedy będzie tylko gorzej...


PS Pszepraszam za tak długą nieobecność, ale oddałam się całkiem Anie i Miji, lecz okazało się, że nawet one nie są w stanie zapełnić tej dziwnej pustki w moim życiu...

czwartek, 5 czerwca 2014

Uff dziś trochę lepiej :)

Hej wam! 
W końcu mój stan się nieco poprawił... 
Przepraszam Was, że wczoraj nie pisałam, ale naprawdę, byłam tak wykończona, że nawet telefonu nie miałam siły wziąć... Dziś jest lepiej, ale wczoraj wieczorem to hakaś masakra była... Awantura na cały dom w sumie o nic... Ale ponoć to "jak zawsze" moja wina... Ta wredna suka Kachana siostrzyczka zwaliła wszystko na mnie, chociaż ona zaczęła się na mnie bez najmniejszego powodu wydzierać, a mnie tak okropnie bolała głowa... Więc... Ja się wydarłam na nią, rzeby przestała no i rodzice oczywoście usłyszeli "tylko" mnie no i zaczęły się krzyki i wgl, ja myślałam, że mi głowa naprawdę wysiądzie... Zaczęły się jeszcze jakieś "jak dalej się będziesz tak zachowywać, to cię damy do psychiatryka!!!", "To dziecko jakieś nie normalne jest!!!", "Ty psujesz naszą rodzinę!!!"... itp. itd.
No, ale to wczoraj, dziś trochę lepiej, bo w sql dostałam 3 zaległe 6 z religii (uff... Na szczęście bo mi średnią podciągnęły) do tego 6 ze sprawdzianu z religii i z biologii <3 jak dostałam te sprawdziany to nie wierzyłam własnym oczom, co jest na nich napisane... To 2 razy "cel" poprawiło mój humor do teraz... 
No, postanowiłam też, że będę popierać ruch pro-ana i utożsamiam się z Aną, powoli staję się jednym z motylków <3
Zauważyłam, że gdy zaglądam smutki jest mi o wiele lepiej, niż gdy się obżeram. Trzymajcie kciuki :* do końca tygodnia (no w sumie do soboty, więc zostało mi dość mało czasu) zamierzam schudnąć do 46.5 conajmniej, ale lepiej by było do 46.
Buziaczki :***
Kocham Was <3
Papatki :*** do następnego pościka :) 

wtorek, 3 czerwca 2014

Dzisiejsze problemy

Cześć :c jest gorzej niż wczoraj... Weszłam dziś na wagę i... :'c przytyłam. Nie będę wam nawet mówić ile ważę, bo to porażka... Tak strasznie mnie to zdołowało, że ledwo się powstrzymałam przed wymuszaniem wymiotów... Jestem teraz tak zdołowana i wściekła, że nie wiem, co mogę zrobić sobie później wieczorem... 
To nie wszystko...
Do tego znów się mega pokłuciłam z rodzicami i z sis... Jak ja jej szczerze nienawidzę... Spędzam z nią praktycznie 24h na dobę, a ona jest jedną z osób, które nie rozumieją mnie zupełnie... Ani troszczeczkę... Ona nawet się nie domyśla niczego... Tak jak rodzice... Nie wie że się tnę, że mam bulimię.. . Nie wie o mnie nic a i tak śmie mówić, że ma gorzej... Opowiada mi jak to koleżanka jej powiedziała, że bluzka jej nie pasuje do butów -.- i uważa to za wielką tragedię... Tak naprawdę to chciałabym się przed nią otworzyć, ale boję się tego jak zareaguje... Nie zdziwiłabym się, gdyby poleciała do rodziców i jeszcze rozglądała całej naszej klasie... Nie chcę przedewszystkim, by rodzice wiedzieli - szczególnie mama... Bo ona też ma depresję... Przezemnie i przez siostrę... Ja zawsze muszę wszystkim życie rozpierdolić... Lepiej by było, gdybym w końcu umarła..  Albo inaczej - gdybym w ogóle  się nie urodziła... Czasem tak sobie myślę, że wszystkim byłoby lepiej bezemnie - jakby urodziła się tylko moja siostra...
No cóż to tylko 2 rzeczy, jest jeszcze wiele więcej tych, które dzisiaj wyprowadziły mnie zupełnie z równowagi... Powiem jeszcze tylko o jednej z nich:
Ostatnio wszystko olewam - dosłownie... m. in. szkołę... Na koniec roku muszę mieć pasek, bo wtedy rodzice zgodzą się na drugiego kolczyka w lewym uchu... Jak ja o tym marzę... Tylko podstawowy problem - jutro mam sprawdzian z religii i musze mieć z niego 6, a nawet nie przeczytałam materiału... :c Będę pewnie uczyć się przez całą noc :( 
Kończę na dzisiaj... Papap
Trzymajcie kciuki...

niedziela, 1 czerwca 2014

Anoreksja i bulimia...

Dziś wciąż jest źle, ale zdołałam się trochę ogarnąć... Odrobinkę się uspokoiłam, więc postanowiłam napisać coś w rodzaju posta tematycznego...
Jak w tytule - anoreksja i bulimia (ale też ich odłamy np. anoreksja bulimiczna) - to choroby psychiczne, na które aktualnie choruje wiele nastolatek/ków (ale w większości dziewczyn) , również tych z depresją, tak jak ja. W moim przypadku jest to bulimia... Osobiście wolałabym anoreksję (błagam, nie wyzywające mnie od jakiś gkupków, debili, idiotów, bo nie mam nic przeciw anoreksji, bo to nie tak, tylko że mając anoreksję przynajmniej mogłabym chudnąć, co poprawiało by mi samopoczucie, a mając bulimię, przez ciągle kompleksy wpadam w jeszcze większego doła). 
Teraz często przeglądam blogi pro ana, bo poprostu chcę troszeczkę schudnąć - tak jakieś 7kg (rzeby dobić do 40) bo mam 165cm i ważę 47 :c 
Źle czuję się w swoim ciele i przez tą wagę mam jeszcze większe kompleksy... Postawiłam sobie 3cele:
1. Schudnąć do 45
2. Schudnąć do 43
3. Schudnąć do 40
Myślę, iż ważąc 40kg moje nogi zaczną wyglądać zgrabnie i szczupło, a w talii będę miała wycięcie ^^
No db, rozpisałem się troszeczkę nie w temacie, ale nie mam już dziś więcej czasu. Jeszcze kiedyś napiszę coś konkretniej o anoreksji i bulimi, ale na dzisiaj to by było na tyle bo nie chcę by ten blog zmienił się w pro ana.
Papa, do napisania.

PS ci tydzień będę Wam pisać o postępach/pogarszaniu się jeśli chodzi o moje 3 cele <3 kocham was za to, że jesteście. Pomimo, że się nie udzielanie, to wspieranie mnie chociażby tym, że jest już ponad 130 wejść. Proszę Was jednak o komentarze, chociaż jeden, poświęćcie mi tą minutkę.

To do zobaczenia jeszcze raz.

Kolejny nic nie warty dzień w moim życiu...

Echh... Kolejny dzień nie wnoszących nic do mojego życia, a przynajmniej nic pożytecznego...
Przez ostatni tydzień wszystko totalnie olewam... Nie mam nawet siły by się tym wszystkim przejmować...
Dziś przynajmniej się nie cięłam... Mam nadzieję, że uda mi się jak najdłużej w tym wytrwać... No ale wiecie, ja to ja, więc na 99,(9)% nie wyjdzie...
Stwierdziłam że może, aby blog nie był tak pusty to pod każdym postem dam wam zdjęcia... Dziś zdjęcie specjalne (brzydkie), bo ja na nim jestem... Na pierwszym wczoraj a na drugim dzisiaj...